# 3 i 4 dzień trzeci i czwarty

Brak mi pomysłu na jakiś sensowny tytuł, więc dzisiaj obędę się bez niego. Czytam dalej „Czterogodzinny tydzień pracy” i mam naprawdę mieszane uczucia. Mam wrażenie, że to książka dla „młodych cwaniaków” i już nawet bez problemu potrafię wskazać „kariery” zrobione w podobny sposób. Mnóstwo tak naprawdę mało przydatnej wiedzy i pseudo ćwiczeń dla wariatów. Ach, Ci amerykanie… kupią wszystko. Czytaj dalej „# 3 i 4 dzień trzeci i czwarty”

Reklamy
# 3 i 4 dzień trzeci i czwarty

Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight

mo2Właśnie jestem świeżo po lekturze książki Sarah Knight „Magia olewania” (tytuł oryginalny: „the life-changing magic of not giving a f*ck”). Natrafiłam na nią w całkiem rozsądnej promocji cenowej w lidlu i jakiś wewnętrzny głos kazał mi ją kupić (mam nadzieję, że to nie są jakieś początki schizofrenii). Chyba zaintrygował mnie wstęp, w którym autorka w sposób dosadny pisze o tym, jak bardzo dbamy o porządek w naszych domach, rzeczach i klamotach, zapominając często o tym, że uporządkowania przede wszystkim wymaga to, co dzieje się w naszych głowach (bo tam się wszystko zaczyna.) Czytaj dalej „Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight”

Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight

WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.

Wyprawka dla niemowlaka to spory wydatek. Przypomniałam sobie o tym ostatnio, gdy kolega z pracy (oczekujący na przyjście na świat potomka) zaczął wyliczać (drapiąc się zresztą przy tym nerwowo po głowie), ile pieniędzy już wydał na człowieka, który się jeszcze nawet nie narodził… Czytaj dalej „WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.”

WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.

CENOWE BAJKI

tag-2Nie rozczaruję Cię zapewne pisząc, że prawdopodobnie przepłacasz za wszystko, co kupujesz? A może jednak? Przecież cena mówi nam o wartości, prawda? Skoro coś kosztuje X pieniędzy to znaczy, że jest tyle samo warte? Hm… No tak, a kiedyś wierzono, że ziemia jest płaska i kończy się ogromną przepaścią, zwaną piekłem. Można było do niej dopłynąć statkiem, a i to musiało być nie lada wyczynem, skoro po drodze mogli nas złupić i pozbawić życia nie tylko piraci, bo na zmęczonych daleką podrożą śmiałków, czyhały też żądne ludzkiej krwi syreny  (ach te baby… a niby tylko sobie śpiewały…), Czytaj dalej „CENOWE BAJKI”

CENOWE BAJKI

GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA

czescmam-na-imie-iwona-oszczedzania-nie-mam-we-krwi-nauczylam-sie-tego-bedac-juz-dorosla-kobieta-kiedys-prowadzilam-dosyc-rozrzutne-zycie-zakupy-byly-moim-lekarstwem-na-wszystko-dzisiaj-szanujCo zrobić gdy zabraknie ci do przysłowiowego pierwszego? Jak się ratować, gdy portfel świecie pustką, a przecież za coś żyć trzeba? Po pierwsze trzeba pamiętać, że to nie jest powód, aby załamywać ręce. Jest to natomiast poważny przyczynek do działania. Czasy są ciężkie. Tak się zwykło mawiać. Pokażcie mi więc, kiedy żyło się wszystkim łatwo i w dobrobycie? Ja, jakoś nie mogę sobie przypomnieć takiego okresu. To nie jest wymówka. Czasy są, jakie są. Musimy się do nich dostosować.  A jak? O tym poniżej. Czytaj dalej „GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA”

GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA

PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?

untitled-design-2

Kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi na to, ile kosztują kupowane przeze mnie artykuły spożywcze, chemia domowa, kosmetyki itp. Mąż się mnie pytał „a ile za to zapłaciłaś?„, a ja zupełnie szczerze odpowiadałam, że nie mam pojęcia. Oczywiście wiedziałam, ile wyniosły mnie całe zakupy ale żeby sobie zawracać głowę pojedynczymi artykułami?

Dzisiaj, na nieszczęście marketingowców-chytrusków, wiem już mniej więcej ile, za co zwyczajowo płacę. Czyli, innymi słowy – doskonale wiem, ile wynosi regularna cena danej rzeczy. Dlatego ciężko mnie nabrać na niby-promocję, od których aż się roi w okresie przedświątecznym. Czytaj dalej „PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?”

PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?

O sobie samej

Zacznę od tego, że nie jestem typem, któremu oszczędzanie przychodzi łatwo. Wręcz przeciwnie – wciąż kosztuje mnie to wiele wyrzeczeń. Zdarzają się chwile, że nie potrafię sobie czegoś odmówić. Denerwuję się, kiedy mąż mnie poucza, że niepotrzebna mi kolejna para spodni. Wkurzam się … bo wiem, że ma rację. Niestety. Jestem typem utracjusza… taki wzór postępowania z pieniędzmi wyniosłam z domu rodzinnego. Wiem jednak, że nie chcę żyć „od pierwszego do pierwszego” ze strachem wyglądając nieprzewidzianych wydatków. Dlatego minimalizuję koszty. Jestem więc trochę … takim utracjuszem na odwyku. Nauczyłam się żyć w taki sposób, aby móc odłożyć przynajmniej połowę swojej pensji (która od razu wyjaśnię – wcale do wysokich nie należy). Nauczyłam się po prostu żyć oszczędniej. Dla mnie nie oznacza to jednak życia jak przysłowiowy „dusigrosz”. Ja po prostu rozważniej podchodzę do swoich „potrzeb”. Nauczyłam się oddzielać te prawdziwe od zachcianek. Nie ulegam presji otoczenia, modzie, namowom znajomych. Jeśli uznam, że mogę się (kolokwialnie rzecz ujmując) bez czegoś obyć, to tak też robię. Wyznaczyłam sobie jasne cele, do których dążę. Dzięki temu, w wojnie, którą wytoczyłam pokusie wydawania coraz rzadziej zdarzają mi się przegrane bitwy. Czytaj dalej „O sobie samej”

O sobie samej