WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.

Wyprawka dla niemowlaka to spory wydatek. Przypomniałam sobie o tym ostatnio, gdy kolega z pracy (oczekujący na przyjście na świat potomka) zaczął wyliczać (drapiąc się zresztą przy tym nerwowo po głowie), ile pieniędzy już wydał na człowieka, który się jeszcze nawet nie narodził… Czytaj dalej „WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.”

WYPRAWKA DLA NIEMOWLAKA. ILE ZAOSZCZĘDZILIŚMY PRZEZ PIERWSZY ROK ŻYCIA NASZEGO DZIECKA.

CENOWE BAJKI

tag-2Nie rozczaruję Cię zapewne pisząc, że prawdopodobnie przepłacasz za wszystko, co kupujesz? A może jednak? Przecież cena mówi nam o wartości, prawda? Skoro coś kosztuje X pieniędzy to znaczy, że jest tyle samo warte? Hm… No tak, a kiedyś wierzono, że ziemia jest płaska i kończy się ogromną przepaścią, zwaną piekłem. Można było do niej dopłynąć statkiem, a i to musiało być nie lada wyczynem, skoro po drodze mogli nas złupić i pozbawić życia nie tylko piraci, bo na zmęczonych daleką podrożą śmiałków, czyhały też żądne ludzkiej krwi syreny  (ach te baby… a niby tylko sobie śpiewały…), Czytaj dalej „CENOWE BAJKI”

CENOWE BAJKI

GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA

czescmam-na-imie-iwona-oszczedzania-nie-mam-we-krwi-nauczylam-sie-tego-bedac-juz-dorosla-kobieta-kiedys-prowadzilam-dosyc-rozrzutne-zycie-zakupy-byly-moim-lekarstwem-na-wszystko-dzisiaj-szanujCo zrobić gdy zabraknie ci do przysłowiowego pierwszego? Jak się ratować, gdy portfel świecie pustką, a przecież za coś żyć trzeba? Po pierwsze trzeba pamiętać, że to nie jest powód, aby załamywać ręce. Jest to natomiast poważny przyczynek do działania. Czasy są ciężkie. Tak się zwykło mawiać. Pokażcie mi więc, kiedy żyło się wszystkim łatwo i w dobrobycie? Ja, jakoś nie mogę sobie przypomnieć takiego okresu. To nie jest wymówka. Czasy są, jakie są. Musimy się do nich dostosować.  A jak? O tym poniżej. Czytaj dalej „GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA”

GDY BUDŻET SIĘ NIE SPINA

PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?

untitled-design-2

Kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi na to, ile kosztują kupowane przeze mnie artykuły spożywcze, chemia domowa, kosmetyki itp. Mąż się mnie pytał „a ile za to zapłaciłaś?„, a ja zupełnie szczerze odpowiadałam, że nie mam pojęcia. Oczywiście wiedziałam, ile wyniosły mnie całe zakupy ale żeby sobie zawracać głowę pojedynczymi artykułami?

Dzisiaj, na nieszczęście marketingowców-chytrusków, wiem już mniej więcej ile, za co zwyczajowo płacę. Czyli, innymi słowy – doskonale wiem, ile wynosi regularna cena danej rzeczy. Dlatego ciężko mnie nabrać na niby-promocję, od których aż się roi w okresie przedświątecznym. Czytaj dalej „PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?”

PROMOCJA. ALE… CZY ABY NA PEWNO?

METODY OSZCZĘDZANIA

save-2

Wybór optymalnej metody oszczędzania wcale do łatwych nie należy. Zanim człowiek się przekona, który sposób sprawdza się u niego najlepiej, musi najzwyczajniej w świecie popróbować. Podejrzewam, że ile oszczędzaczy, tyle metod. Ja na własnej skórze przetestowałam kilka – kopertową, słoikową, stałych kwot i procentów. Niżej prezentuję Wam poszczególne metody z komentarzem co zadziałało, a co kompletnie się u mnie nie sprawdziło i dlaczego? Czytaj dalej „METODY OSZCZĘDZANIA”

METODY OSZCZĘDZANIA

ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI

t-2

Zawsze, gdy mam ochotę kupić coś w okazyjnej cenie, wiecie – za tzw. „grosze” przychodzi mi do głowy taka oto myśl „oj tam, przecież to tylko złotówka/dwie/trzy itp.” W taki właśnie sposób, przypomina o sobie moje stare, rozrzutne – ja.  Moje nowe i oszczędne ja – mówi wtedy – „Tylko złotówka? Przy zakupie kilku takich rzeczy to już kilka złotych. W skali roku zrobi się z tego złotych kilkadziesiąt a może i nawet kilkaset? Za kilkaset złotych kupiłabyś sobie coś porządnego, a nie taką kolejną pierdółkę”. No właśnie.  Bo nawet drobne kwoty, odkładane systematycznie potrafią się uzbierać w ładną sumkę. Jeśli sobie tego nie uświadomimy, to właśnie przez takie małe wydatki, pieniądze przeciekają nam przez palce jak woda… kap, kap, kap… stówka, za stówką „wypływa” z portfela. Zanim się człowiek zorientuje – na koncie nie ma już połowy pensji. Czytaj dalej „ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI”

ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI

O sobie samej

Zacznę od tego, że nie jestem typem, któremu oszczędzanie przychodzi łatwo. Wręcz przeciwnie – wciąż kosztuje mnie to wiele wyrzeczeń. Zdarzają się chwile, że nie potrafię sobie czegoś odmówić. Denerwuję się, kiedy mąż mnie poucza, że niepotrzebna mi kolejna para spodni. Wkurzam się … bo wiem, że ma rację. Niestety. Jestem typem utracjusza… taki wzór postępowania z pieniędzmi wyniosłam z domu rodzinnego. Wiem jednak, że nie chcę żyć „od pierwszego do pierwszego” ze strachem wyglądając nieprzewidzianych wydatków. Dlatego minimalizuję koszty. Jestem więc trochę … takim utracjuszem na odwyku. Nauczyłam się żyć w taki sposób, aby móc odłożyć przynajmniej połowę swojej pensji (która od razu wyjaśnię – wcale do wysokich nie należy). Nauczyłam się po prostu żyć oszczędniej. Dla mnie nie oznacza to jednak życia jak przysłowiowy „dusigrosz”. Ja po prostu rozważniej podchodzę do swoich „potrzeb”. Nauczyłam się oddzielać te prawdziwe od zachcianek. Nie ulegam presji otoczenia, modzie, namowom znajomych. Jeśli uznam, że mogę się (kolokwialnie rzecz ujmując) bez czegoś obyć, to tak też robię. Wyznaczyłam sobie jasne cele, do których dążę. Dzięki temu, w wojnie, którą wytoczyłam pokusie wydawania coraz rzadziej zdarzają mi się przegrane bitwy. Czytaj dalej „O sobie samej”

O sobie samej