Ostatnio naprawdę niewiele mam czasu wolnego. Gdy przydarzy mi się  więc jakaś chwila tylko dla mnie, to czasami sama nie wiem, jak ją wykorzystać. Gdy leżałam w łózku, w zagrożonej ciąży, to czas zabijałam filmikami na YouTube. Gdzieś nawet wcisnęłam chyba przycisk „subskrybuj”, bo ostatnio, co jakiś czas, włączają mi się powiadomienia, że „ten” czy „tamten” YouTube’r coś tam „dodał” na swoim kanale.

Trochę z ciekawości więc włączyłam filmik dwóch dziewczyn, które bardzo lubię i niestety szybko poczułam, że to już nie moja bajka. Dlaczego? O tym poniżej,

Nie wiem, ile macie lat na karku. Ja jestem już po trzydziestce i doskonale pamiętam czasy, gdy w sklepach nic nie było i na zakupy chodziło się na targ, a nie do galerii (bo tych też najzwyczajniej w świecie jeszcze nie było). Miałam dwie pary dżinsów, legginsy, kilka bluz i swetrów. Do tego kilka sztuk bawełnianych koszulek, ze dwie spódnice (w tym jedna granatowa pasująca na rozpoczęcie i zakończenie roku) i jakieś krótkie spodenki. Tyle. Dzisiaj ciuchów mam tyle, że za każdym razem, gdy otwieram szafę,  czuję dziką frustrację. Ile pieniędzy wisi na wieszakach, wolę naprawdę nie liczyć. Kiedyś, dałam sobie wmówić, że trzeba mieć wszystkiego dużo – również ciuchów. Straszydła tamtych czasów, dziarsko dają więc o sobie znać codziennie rano, gdy szukam stroju do wyjścia.

Dziewczyny na zakupy chodzą regularnie, o czym świadczą chętnie umieszczane co jakiś czas filmiki (tzw. haule zakupowe). Super. Gust mają świetny. Kupują naprawdę fajne rzeczy. Są śliczne i młode. We wszystkim wyglądają jak z żurnala. Jednak, gdy mówią, że na razie miały na sobie coś raz, czy dwa bo „jeszcze nie zdążyły tego ponosić”, to mam ochotę krzyknąć – „kochanieńkie, jak u diabła mogłybyście to nosić częściej, skoro rok ma tylko 365 dni, a wasze szafy wypełniają takie ilości ciuchów, że mogłybyście chyba codziennie chodzić w czymś innym”?

No cóż – młodość. Dziewczyny mają wysoką oglądalność. Są chętnie komentowane i „lajkowane”. Super. Problem zaczyna się jednak po drugiej stronie. Młode dziewczyny, które nie maja aż tyle pieniędzy do wydania na ciuchy, czują się sfrustrowane i zaczynają hejtować.

Reklamy

#tydzień czwarty podsumownia cyklu „Rok na zmianę”

Niestety podsumowanie pokazuje się z pewnym opóźnieniem i będzie wyjątkowe krótkie. Jestem chora. Ledwo zipię. Kiedyś poleżałabym w łóżku z jakąś fajną lekturą pod nosem. Dzisiaj już nie mogę sobie pozwolić na taki luksus. Mały biega wokół mnie i nie dość, że wymaga zabawy to jeszcze wymaga przeprowadzenia wielu czynności pielęgnacyjnych bo on tez niestety coś złapał. Ganiamy się więc po chałupie a to z inhalatorem, a to z „odsysaczem glutów” zwanym Fridą czy jakoś tak, a to z solą morską albo łyżeczką z syropkiem. Mam nadzieję, że może chociaż trochę schudnę :). Ponieważ właśnie usnął to może wreszcie chwilę siądę i poczytam?albo też podjęcia spać? No nic – blogowanie musi poczekać.

#tydzień czwarty podsumownia cyklu „Rok na zmianę”

#tydzień trzeci podsumowania akcji „rok na zmianę” – Ból głowy

Jeju, nie wiedziałam, że praca koncepcyjna może być tak strasznie wyczerpująca. Czuję się trochę jak Einstein pracujący nad swoją teorią względności, a przecież wymyślam „tylko” biznes. Żeby nie było, że tylko myślę i nic więcej – wymyśliłam już kilka różnych potencjalnie przynoszących zyski mikroprzedsiębiorstw, które miałby szansę urosnąć do czegoś większego. Problem w tym, że w każdym jednym (biznesie), po chwili euforii, zaczynam dostrzegać braki, luki, słabe strony i zaczynam szukać dalej. Czytaj dalej „#tydzień trzeci podsumowania akcji „rok na zmianę” – Ból głowy”

#tydzień trzeci podsumowania akcji „rok na zmianę” – Ból głowy

# 5 -12 dzień piąty do dwunasty – chcesz dobrze zrządzać budżetem? Ściel rano łóżko!

 

Podobno raz zdobytych nawyków nie pozbędziemy się do końca swoich dni. Możemy je tylko niejako „nadpisać”, zastępując innymi. Taka zmiana jednego nawyku, niczym w dominie, pociąga zaś za sobą zmianę kolejnych. I tak np. kilka przysiadów i brzuszków wieczorem może sprawić, że zaczniemy jeść nieco zdrowiej, a wieczorem znajdziemy jeszcze czas na zabawę z dziećmi. Świetnie to opisał w swojej książce pt. „Siła nawyku” Charles Duhig, która szybko stała się światowym bestsellerem i doprawdy trudno się temu dziwić. Czyta się ją niczym powieść, chociaż zawiera przecież solidną dawkę wiedzy na temat funkcjonowania pewnych procesów zachodzących w naszych mózgach. Czytaj dalej „# 5 -12 dzień piąty do dwunasty – chcesz dobrze zrządzać budżetem? Ściel rano łóżko!”

# 5 -12 dzień piąty do dwunasty – chcesz dobrze zrządzać budżetem? Ściel rano łóżko!

#2 Dzień drugi – mini porządek w głowie

 

Warto sobie uświadomić, że wszystko, co w tej chwili istnieje na świecie materialnie, na początku było zaledwie myślą(…) To one bowiem generują decyzje, te z kolei determinują działania, które stają się z czasem pozytywnymi lub negatywnymi nawykami kształtującymi charakter”

Pieniądze są sexy” Fryderyk Karzełek

Od nadmiaru słowa pisanego chyba spuchła mi głowa. Rzuciłam się w wir lektur. Chcę się przecież dowiedzieć i nauczyć jak najwięcej. Poza tym muszę otworzyć oczy na pewną – (nie)oczywistą wiedzę. Czytam „Pieniądze są sexy” Fryderyka Karzełka (po raz drugi – muszę gdzieś w tzw. międzyczasie przygotować recenzję tej książki, bo to właśnie ona zmotywowała mnie do wzięcia się za bary z dotychczasowym życiem) na zmianę z „Czterogodzinnym tygodniem pracy” autorstwa Timothy’ego Ferriss’a (jestem na 164 str. I trochę zaczyna żałować wydanych pieniędzy*-spójrz na sam dół posta). Czytaj dalej „#2 Dzień drugi – mini porządek w głowie”

#2 Dzień drugi – mini porządek w głowie

# 1 Dzień pierwszy – podjęcie decyzji, czyli DAJĘ SOBIE ROK NA ZMIANĘ

Daję sobie rok. Na uporządkowanie swojego życia i nadanie mu pożądanego kursu. Nie zamierzam być więcej liściem unoszonym przez wiatr. Mentalnie bliżej mi do żywota źdźbła trawy, które chociaż smagane i wyginane przez wiatr, ciągle wraca „na miejsce” i niestrudzenie prze do góry (rośnie). Czytaj dalej „# 1 Dzień pierwszy – podjęcie decyzji, czyli DAJĘ SOBIE ROK NA ZMIANĘ”

# 1 Dzień pierwszy – podjęcie decyzji, czyli DAJĘ SOBIE ROK NA ZMIANĘ

Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight

mo2Właśnie jestem świeżo po lekturze książki Sarah Knight „Magia olewania” (tytuł oryginalny: „the life-changing magic of not giving a f*ck”). Natrafiłam na nią w całkiem rozsądnej promocji cenowej w lidlu i jakiś wewnętrzny głos kazał mi ją kupić (mam nadzieję, że to nie są jakieś początki schizofrenii). Chyba zaintrygował mnie wstęp, w którym autorka w sposób dosadny pisze o tym, jak bardzo dbamy o porządek w naszych domach, rzeczach i klamotach, zapominając często o tym, że uporządkowania przede wszystkim wymaga to, co dzieje się w naszych głowach (bo tam się wszystko zaczyna.) Czytaj dalej „Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight”

Co olewanie ma wspólnego z oszczędzaniem? Czyli „Magia olewania” by Sarah Knight