Filozofia „zero waste” czyli ograniczanie odpadów jako sposób na oszczędzanie.

Dwie najbardziej spójne z oszczędzaniem filozofie życiowe to minimalizm i życie w duchu „zero waste” czyli po prostu bezśmieciowe. I to właśnie o tym drugim sposobie na życie chciałam Wam dzisiaj nieco opowiedzieć.

Na temat ograniczania śmieci, natrafiłam zupełnie przypadkowo już jakiś czas temu. Muszę przyznać, że podchodziłam do niego wielokrotnie. Wiecie… życie bez odpadów może być nie tylko ciężkie do wprowadzenia, ale może też początkowo budzić pewien niesmak (o tym za chwilę). Obecnie w Polsce już całkiem prężnie funkcjonują grupy zrzeszające fanów życia w duchu zero waste. Jego najbardziej rozpoznawalną orędowniczką jest znana na całym świecie Bea Johnson, której książkę „Pokochaj swój dom” ostatnio kupiłam i przeczytałam. Bea prowadzi także bloga – www.zerowastehome.com. W Polsce bardzo znany jest zaś blog www.ograniczamsie.com, którego autorka praktykuje taki styl życia już od jakiegoś czasu.

Co ruch „zero waste” ma wspólnego z oszczędzaniem?

Życie w duchu ograniczania produkcji śmieci do absolutnego minimum sprawia, że nasza konsumpcja jest bardziej przemyślana i zorganizowana. Jeśli przyjąć, że śmieciem staje się wszystko to, co jest nam już niepotrzebne, czego nie używamy bo się popsuło lub nam znudziło, to już na pierwszy rzut oka widać, że śmieci nabywamy na każdym kroku. Jeśli więc chcemy ograniczyć ich ilość w naszym życiu to:

! po pierwsze – będziemy kupować rozważniej i tylko tyle, ile jesteśmy w stanie zużyć i wykorzystać

! po drugie – rzeczy zamiast wyrzucać będziemy naprawiać i reperować

! po trzecie – nie będziemy podatni na reklamy, chwyty marketingowe i inne tego typu sztuczki, bo nie będzie to zgodne z wyznawaną przez nas filozofią

a to wszystko przełoży się w sposób wymierny również na nasze finanse, co Bea w swojej książce podkreśla niejednokrotnie.

Na czym polega życie w duchu bezodpadowym?

Oczywiście myśląc o życiu bezopadowym od razu pomyślimy zapewne o tzw. foliówkach. I słusznie – bo ograniczenie w używaniu popularnych „jednorazówek” to właśnie pierwszy i najprostszy krok do rozpoczęcia życia „zero waste”. Jeśli więc myślimy na poważnie o ograniczeniu domowej produkcji śmieci, to powinniśmy zacząć właśnie od tego.

Zresztą, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że żyć bez foliówek da się (chociaż niektórym może się to z trudem mieścić w głowach). Nie wiem jak Wy, ale ja jeszcze doskonale pamiętam czasy przed „plastikami”. Każdy miał swoją siatkę, do której rzeczy pakowało się luzem. Wędliny i sery pakowano w papier (nie taki powlekany jak to ma miejsce dzisiaj, ale zwykły, szary papier). Mleko i śmietana dostępne były w szklanych butelkach. Reklamówki nastały później. A gdy przekonano nas, że to wygodne i higieniczne, to dzisiaj nie mamy ochoty już się z nimi rozstać. I wiem co mówię – sama mam z tym wciąż ogromny problem. Niby staram się mieć przy sobie siatkę, a i tak koniec końców często wychodzę ze sklepu z jakąś „folią”. Życie…

Życie w zgodzie z zasadami zero waste najogólniej rzecz biorąc polega na ograniczaniu domowej produkcji odpadów. Chociaż o zaśmiecanie naszej planety obwiniamy przeróżne firmy i zakłady produkcyjne, to trzeba sobie szczerze powiedzieć, że przepełnione wysypiska i smog w sezonie grzewczym to nasza robota. Moja, Twoja i reszty naszych znajomych, sąsiadów i innych mieszkańców polskich wsi i miast.

I chociaż od śmieci nie da się zupełnie uciec, to można je zminimalizować w sposób naprawdę znaczny. W tym celu wszelkie odpady organiczne warto poddawać kompostowaniu. Resztę zaś należy ograniczyć, nie wpuszczając ich po prostu do naszych domów.

Nie jest to rzecz łatwa, w szczególności w czasach, gdy za pieniądze można kupić wszystko – w tym również tak pożądaną przez nas wygodę.

Bea, na łamach swojej książki będzie nas jednak wielokrotnie przekonywać, że to właśnie życie w duchu „zero waste” daje poczucie wolności i chociaż na pierwszy rzut oka nastręcza pewnych trudności, to na dłuższą metę, okazuje się być mega wygodne.

Zresztą przeczytajcie sami:

Życie w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju wymaga dyscypliny. Musicie się nauczyć, jak nie ulegać pokusie fast fashion i jak chronić się przed reklamami w magazynach modowych, na billboardach i przystankach autobusowych, których celem „nie jest dawanie satysfakcji, ale wywoływanie u ludzi niezadowolenia z tego, co posiadają”

B. Johnson Pokochaj swój dom

Ach, tak w ramach dygresji przypomniało mi się, że przy okazji artykułu o Annie Wintour w Wysokich Obcasach przeczytałam, że pewne jubileuszowe wydanie Vouge’a liczyło ponad 960 stron, z czego ponad 650 to były … reklamy! Chore to trochę!

Żyje się przecież tylko raz, a każdy dzień ma określoną liczbę godzin. Dobrowolnie godząc się na uproszczenia, znaleźliśmy odpowiedź na nasze pytania. Zamiast poświęcać wszystkie wolne chwile na pielęgnowanie dobytku, mogliśmy skupić się na tym, co sprawiało nam prawdziwą radość (…. Ostatecznie to właśnie w tych obszarach chciałabym się spełnić zanim umrę…. Zamiast spędzać życie na sprzątaniu zbędnych pomieszczeń, koszeniu wiecznie odrastającego trawnika albo opłacaniu ludzi, którzy zrobią to za nas”.

Dzisiaj, aby rano ogarnąć nasz dom, potrzebuję pięciu minut. Gruntowne porządki zajmują mi dwie godziny. W tle puszczam muzykę taneczną i zmieniam sprzątanie, dotąd najbardziej znienawidzony przeze mnie obowiązek, w cotygodniową gimnastykę. Dzięki temu nie potrzebuję ani pomocy domowej, ani abonamentu na siłownię!”

Pracujący rodzice często mówią mi, że są zbyt zajęci karierą, żeby zmienić styl życia i przyjąć zeroodpadowe zwyczaje. Tylko co ich praca ponad normę naprawdę finansuje? Zatrudnienie jest potrzebne, by osiągnąć stabilizację, ale ilość pracy często jest wynikiem standardów życiowych, które rodzice sami wyznaczają dla swojej rodziny i presji społecznej, jakiej ulegają. Możliwość zapewnienia bliskim największych, najnowszych, najszybszych, najdroższych gadżetów wymaga określonego poziomu zarobków. Zero waste zachęca zaś do ograniczania konsumpcji i obniża koszty życia, co oznacza mniej pracy, więcej czasu dla rodziny i więcej posiłków przyrządzanych w domu. Dopasowanie się do nowych standardów i znalezienie równowagi między realnymi potrzebami a potrzebnymi środkami finansowymi zajmuje trochę czasu. Ale wpływ dobrowolnego minimalizmu odczujemy natychmiast.”

B. Johnson Pokochaj swój dom

No właśnie, nie dość, że demon konsumpcji nie tylko nas ogrania i zapędza do coraz to cięższej pracy, to jeszcze uczymy tego nasze dzieci, którym staramy się kupić „wszystko, co najlepsze”, próbując wynagrodzić im w ten sposób czas, którego dla nich nie mamy.

Czy życie w duchu zero waste jest dla wszystkich?

Oczywiście życie w duchu „zero waste” może być ciężkie na przykład dla młodych mam. Chyba żadna z nas nie ma ani czasu, ani ochoty wracać do prania i prasowania pieluch, którego doświadczyły nasze mamy i babcie. Ciężko nam może być również w czasie okresu. Co prawda na rynku dostępnych jest kilka innowacyjnych rozwiązań jak np. kubeczek menstruacyjny czy podpaski wielokrotnego użytku, ale powiedzmy sobie szczerze – nie każda z nas będzie gotowa zdecydować się na takie rozwiązanie.

Bea, sama w swojej książce przyznaje, że prowadziła beztroskie życie bogatej pani domu. Dlatego trochę to do mnie nie przemawia. Co innego siedzieć w biurze lub na ważnym spotkaniu biznesowym z podpaską wielorazową między nogami, a co innego być w tym czasie w domu. Chyba każda z nas bez problemu czuje tą różnicę.

Poza tym w książce znajdują się też rady typu – by nie spuszczać wody po zrobieniu siusiu, czy też takie, by wykorzystać mocz do nawożenia roślin. Wrr… trochę to chyba obrzydliwe, przyznajcie sami? Chyba nie chciałabym, żeby ktoś mnie poczęstował marchewką z tak nawożonego, przydomowego ogródka. Oczywiście być może „bezodpadowcy” nawożą tak tylko rośliny ozdobne, ale śmiem w to wątpić.

Na pewno zgodzę się jednak z autorką w jednej kwestii – jesteśmy przeładowani ogromem posiadanych produktów (czujecie powiew minimalizmu?), a dostarczana nam żywność w aluminium i plastiku traci na prostocie i zdrowiu. Wiem jedno – w sporym wojewódzkim mieście, w którym mieszkam, poza sklepami sieci Auchan, nie ma możliwości kupna na wagę wielu podstawowych produktów żywnościowych o kosmetykach nawet nie wspominając.

Tymczasem ograniczenie odpadów w swoim życiu powinno następować już w momencie podejmowania decyzji o zakupie. To wtedy powinniśmy opakowanie danego produktu rozłożyć na czynniki pierwsze i zastanowić się, czy da się je skompostować lub w najgorszym wypadku poddać recyklingowi (co wcale nie oznacza, że postąpiliśmy eko-słusznie).

Dlatego chociaż niektórych udzielonych przez Beę(?) rad nie jestem w stanie przyjąć i zastosować, to obiecuję sobie spróbować wprowadzić następujące ograniczenia :

-używać mniejszej ilości foliówek aż do ich zupełnego ograniczenia

-szukać dostępu do produktów sprzedawanych luzem

-odgracić mieszkania (powoli i stopniowo)

-wstrzymać się z zakupami kosmetycznymi (mam zapasy umożliwiające mi funkcjonowanie przez najbliższych kilka miesięcy (jeśli nie lat) i wiem, że to była ogromna strata pieniędzy)

Myślę sobie, że jak we wszystkim, tak i w tym przypadku warto kierować się zasadami zdrowego rozsądku. Każdy z nas będzie gotowy na przyjęcie innego typu prezentowanych tu rozwiązań. O ile zrezygnowanie z plastikowych toreb, jednorazowych sztućców czy talerzy będzie wykonalne praktycznie dla każdego z nas, o tyle własna domowa produkcja kosmetyków, czy też zakup produktów luzem może się okazać dla nas niewykonalna.

Warto jednak zrobić nawet niewielkie „coś” niż zupełnie nic. I was do tego również zachęcam.

Jest coś z czego łatwo Wam przyjdzie zrezygnować? A może chcecie powalczyć z własnymi słabościami i wyznaczycie sobie poprzeczkę wysoko? Jestem niezmiernie ciekawa Waszych komentarzy? Co w ogóle myślicie o życiu bez odpadów?

Reklamy
Filozofia „zero waste” czyli ograniczanie odpadów jako sposób na oszczędzanie.

4 uwagi do wpisu “Filozofia „zero waste” czyli ograniczanie odpadów jako sposób na oszczędzanie.

  1. Oczywiście, że filozofia Zero Waste nie jest dla wszytskich i nie da się jej zaimplementować na 100% tak ,aby zawsze móc żyć zgodnie z tą zasadą, ale na pewno warto się nad nią pochylić i z nią zaznajomić. Chociażby właśnie po to, aby nauczyć się jak nie marnować jedzenia i dzięki temu zaoszczędzić kilka złotych. Jako sposób na to, aby ograniczyć niepotrzebny wyciek pieniędzy z portfela to zero waste jest super.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s