Horrendalne ceny ubrań dziecięcych…

Ciąg dalszy cyklu zakupowego…

Sezon  na wyprzedaże w pełni. To rewelacyjna okazja na to, żeby uzupełnić braki w szafie (jeśli takowe posiadamy). Niestety, kto kupuje w cenie regularnej, może potem żałować. Właśnie stałam się dzisiaj takim „żałowaczem” bo bluzka, którą ostatnio kupiłam, została przeceniona na 59 zł. Ech, życie…

Ale… nie popsułabym sobie nastroju, gdybym wiedziona babskim instynktem, nie wlazła do Zary… głupia ja, nie po to wszakże pojechałam…

Pojechałam uzupełnić braki ubraniowe mojej pociechy. Chłopina rośnie jak na drożdżach (chociaż ostatnio już trochę wolniej) więc coraz to  trzeba coś dokupić. Ponieważ ubrania dziecięce kosztują majątek, zawsze w okresie wyprzedaży staram się kupić jak najwięcej ubrań na rozmiar „do przodu”.

Jeśli muszę coś kupić „w sezonie”, swe kroki kieruję do pepco (tam jest najtaniej, choć z jakością bywa różnie). Czasami kupuję też w lidlu. Gdy jednak zaczynają się wyprzedaże, to biegam po sklepach i „łowię”. I niestety,  z sezonu na sezon jest coraz ciężej. Coraz trudniej jest kupić coś sensownego i w rozsądnej cenie. Mała, dziecięca kurteczka, w okresie przecen, to koszt od 50 zł wzwyż. Spodnie ok 20 i więcej. Bluzy od 30 w górę. I to wszystko dla dzieciaka rocznego bo dla kilkulatków ceny bywają jeszcze wyższe. No ale wiadomo, rodzic nie kupi sobie, a dziecku kupi i już. W sklepach „firmowych” ceny są jeszcze wyższe. Dlatego, dałam sobie spokój z Zarą (chyba, że to końcówka wyprzedaży) czy obaibi okaidi. Celuję w reserved, smyka lub h&m. Dzieci szybko rosną i z ciuchów po prostu wyrastają, szkoda wydawać na nie krocie. Z drugiej strony, jeśli koszulka po jednym praniu wygląda „jak psu z gardła wyjęta”, to szkoda na nią nawet kilku złotych.

Acha, nie kupuje dla dziecka w ciuchlandach, bo sama takich rzeczy nie noszę. Chętnie za to używane ubranka przyjmuję od znajomych, rodziny i przyjaciół jeśli takowe mają na zbyciu.

Co kupiłam? Niewiele. Spodnie za 19,90 (zamiast 29,90) i czapkę za 9,90 (zamiast 24,90). Wszystko w reserved. Nie jest jednak moje ostatnie słowo – bedę „polować” dalej.

A Wy drodzy rodzice-oszczędzacz, jak sobie radzicie z odziewaniem Waszych pociech?

Advertisements
Horrendalne ceny ubrań dziecięcych…

8 uwag do wpisu “Horrendalne ceny ubrań dziecięcych…

  1. Co prawda ja sam dziecka jeszcze nie mam, ale wiem, że wiele rodziców zgaduje się w Internecie, na grupach na facebooku i swobodnie wymieniają się ubrankami np. ubranka na roczną dziewczynkę za ubranka dla 5 letniego chłopca. W sumie to całkiem logiczne rozwiązanie a i zaoszczędzić pozwala.

    Lubię to

  2. Część ciuchów dla moich córek mieliśmy po dzieciach znajomych, część kupiliśmy za grosze na różnego rodzaju aukcjach na popularnych serwisach, a jeszcze inne kupowalismy w sklepach. Ale fakt jest faktem- rzeczy dedykowane najmłodszym są zawsze najdroższe. Dla przykładu- mydło dla dorosłego 4 zł/300 ml, dla dziecka 12zł/300ml 🙂

    Lubię to

  3. Nie mam dzieci, więc „łowię” tylko dla siebie 😉 Jestem prawie na końcu kompletowania swojej idealnej garderoby, więc ostatnio z radością szłam do centrum handlowego jedynie po czarną podkoszulkę i leggindy do ćwiczeń, jeśli byłoby przecenione (dorwałam za 29,99 czyli całkiem dobrze) 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s