DAŁA MI PANI 50 ZŁ!

untitled-design-2

 

„Dała mi pani 50 zł!” – tymi oto słowy, rozpoczęła się moja trochę nerwowa wymiana zdań z pewną panią kasjerką. A dalej było już tylko coraz lepiej… a wszystko zaczęło się tak…

W sobotni wieczór, pojechałam do sklepu zrobić szybkie zakupy (celowo pomijam nazwę sklepu i asortyment, jaki oferuje). Gdy przy kasie zapłaciłam za towar, pani wydała mi resztę z 50 zł, chociaż dałam jej stówę.

-Przepraszam bardzo, ale dałam pani 100 zł, a pani mi tutaj wydała z 50 zł- powiedziałam.

-Nie, dała mi pani 50 zł – odparła kasjerka, chwytając już rzeczy następnego klienta.

Zajrzałam do portfela (rzadko noszę gotówkę bo zazwyczaj płacę kartą, więc dobrze się orientuję, ile mam w portfelu) brakowało banknotu stuzłotowego.

-Dałam pani 100 zł. Jestem tego pewna.

-Nie (pani już wyraźnie poirytowana), proszę sobie zobaczyć (i pokazuje mi ekran komputera/kasy) – ja tu sobie nawet wpisałam, ile mi pani dała, dała mi pani 50 zł!

-Wie pani co, ja nie wiem, co tam pani sobie wpisała, ja wiem, że zapłaciłam banknotem stuzłotowym.

-Dała mi pani 50 zł. Ale dobrze…

Pani już bardzo zdenerwowana, zamknęła kasę i oświadczyła, ze musi w takim razie wezwać kierowniczkę żeby przeliczyła kasę.

-Super – powiedziałam – poczekam.

W tym czasie do akcji „włączyła” się starsza koleżanka po fachu.

-Nie oddawaj nic bez przeliczenia kasy!- krzyknęła przez ramię.

-Wiem. Ale wiesz… ja tutaj sobie nawet wpisałam 50 zł. Zobacz, o tutaj… – dalej „upierała się” przy swoim kasjerka.

Panie się na siebie spojrzały porozumiewawczo, po czym ta starsza, widząc moją wcale niewypłoszoną minę rzuciła lekkim tonem:

-No, zaraz się okaże. Wie pani, my też zmęczone po całym dniu pracy.

-Wiem, wiem – kiwnęłam głową.

W kolejce zapanowała żenująca cisza. Nagle wszyscy, z wyraźnym zaciekawieniem, zaczęli obserwować całą sytuację.

Przyszła kierowniczka. Żwawo zabrała się za liczenie (w międzyczasie kasjerka zapierała się z całych sił, że dostała 50 zł, a nie 100 jak twierdzę ja).

Po kilku minutach liczenia, kierowniczka kazała oddać mi brakujące 50 zł.

-? – mocno zdziwiona mina kasjerki…

-No oddaj pani pieniądze, bo już jest czterdzieści złotych więcej (więc nie liczyła już groszówek)

Pani z iście „strutą” miną, oddała mi 50 zł.

Gdy je chowałam do portfela, rzuciła cicho „przepraszam” (powiem szczerze, że ledwo usłyszałam) i szybko gdzieś uciekła. Doradzająca koleżanka też szybko się ‚ulotniła”. Kierowniczka odeszła od kasy nawet nie próbując wytłumaczyć zaistniałej sytuacji. Obsługa klienta mocno kulejąca.

A we mnie niesmak pozostał.

Ja rozumiem. Ludzie mają prawo się mylić. Nie tylko na kasie, ale w ogóle praca z klientem bywa na pewno stresująca. Po iluś tam godzinach stania i obsługiwania ludzi z różnymi „minami” na twarzach, na pewno pani mogła być już zmęczona i najzwyczajniej w świecie się pomylić. To, co mnie jednak jakoś zniesmaczyło, to upór, z jakim pani twierdziła, że to ja się mylę, a nie ona. No i zachowanie kierownika, który w takiej sytuacji moim zdaniem, zamiast się ulotnić powinien chociaż przeprosić za taki incydent.

Co robić w takiej sytuacji?

Odnoszę wrażenie, że mniej „pewnych tego, co mają w portfelu” klientów, pani mogłaby po prostu… że tak brzydko powiem „spławić”. Ktoś by odparł -„ach może i tak” i poleciał dalej, bo trzeba jeszcze załatwić to czy tamto. My, po drugiej stronie kasy też jesteśmy zabiegani, często również po iluś godzinach pracy i też zmęczeni. My również możemy się pomylić.  Co więc zrobić, gdy jesteśmy (lub i nie) pewni tego, że źle nam wydano resztę?

  1. Pod żadnym pozorem nie odchodzić od kasy! Jeśli odejdziemy, to już w ogóle trudno będzie nam cokolwiek udowodnić.
  2. Zażądać przeliczenia kasy (jeśli jest taka możliwość). Przełożony kasjera, powinien sprawdzić, czy „utarg” zapisany na kasie, zgadza się z zawartością kasetki na pieniądze. No dobrze… a co jeśli pani się np. wcześniej pechowo pomyliła i komuś wydała za dużo? Naciągane? Scenariusz mocno pesymistyczny? Ale możliwy, prawda?
  3. Zapytać o monitoring, bo w wielu sklepach  zainstalowane są kamery „patrzące” kasjerom na ręce.
  4. Gdy powyższe zawiedzie bo sklep nie ma np. procedur, co robić w takiej sytuacji (a my jesteśmy pewni, że zostaliśmy oszukani) – zadzwonić po policję. Serio.

Ktoś powie „dla 50 zł to ja nie będę się wygłupiać’. No cóż. To Twoje 50 zł i możesz nimi dysponować wedle uznania. Kiedyś też bym pewnie odpuściła. Wyżej opisana sytuacja przytrafiła mi się jednak nie po raz pierwszy. Wtedy pomógł monitoring. Kiedyś też po prostu „odpuściłam” i nawet nie podjęłam próby wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Mój błąd. Dzisiaj bardziej szanuję swoje pieniądze. Moje pięćdziesiąt złotych piechotą nie chodzi… a Twoje?

Advertisements
DAŁA MI PANI 50 ZŁ!

2 uwagi do wpisu “DAŁA MI PANI 50 ZŁ!

  1. Moja siostra pracowała w jednym dyskoncie, jednym markecie i nie dopuszczalne jest mieć przez kasjera ani manka (powiedzmy 20 zł, bo dokładasz ze swoich) ani za dużej dodatkowej gotówki np te 50 zł z artykułu. Więc dziwi mnie trochę postawa tych kasjerek. Ja miałam kiedyś taką sytuację, ze mloda praktykantka machnęła się chyba o 50 zł więcej, ja zapłaciłam 50 zł, a ona mi je oddała przy zakupie towaru, bo myślała, że pacę stówką. Przeliczyłam, zawróciłam się i oddałam. Sama nie chciałabym stacić niechcący 50 zł a wierzę, że dobro wraca.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s