CENOWE BAJKI

tag-2Nie rozczaruję Cię zapewne pisząc, że prawdopodobnie przepłacasz za wszystko, co kupujesz? A może jednak? Przecież cena mówi nam o wartości, prawda? Skoro coś kosztuje X pieniędzy to znaczy, że jest tyle samo warte? Hm… No tak, a kiedyś wierzono, że ziemia jest płaska i kończy się ogromną przepaścią, zwaną piekłem. Można było do niej dopłynąć statkiem, a i to musiało być nie lada wyczynem, skoro po drodze mogli nas złupić i pozbawić życia nie tylko piraci, bo na zmęczonych daleką podrożą śmiałków, czyhały też żądne ludzkiej krwi syreny  (ach te baby… a niby tylko sobie śpiewały…),  a do tego wszystkiego,  atak groził także z powietrza… i to wcale nie ze strony Hitchcock’owych ptaków (nie ten wiek), tylko najprawdziwszych… SMOKÓW (wiem coś na ten temat bo wcale nie tak dawno przerabiałam wszystkie części „Jak wytresować smoka”!!!). Dzisiaj, ponieważ wiemy już, że ziemia nie jest płaska, piekła nie ma, a syreny i smoki spotkać można tylko w bajkach, to po morzach konsumpcji żeglujemy śmiało i bez trwogi! No dobra… trochę boimy się piratów bo Ci, mimo XXI wieku, wciąż nas łupią…

PIRACI, SMOKI, SYRENY…

Podobno, w życiu nie ma nic za darmo…. Niektórzy mówią jeszcze, że „za free” to można co najwyżej dostać w pysk lub łeb (jak kto woli). A przecież sama na własne oczy nie raz, nie dwa,  widziałam napis „promocja – przy zakupie dwóch sztuk, trzecia gratis !” Często jeszcze z dopiskiem ” tylko teraz” albo „tylko dzisiaj” aby podsycić (zazwyczaj zresztą skutecznie) niepokój, ze oto okazja nam może czmychnąć sprzed nosa… No to jak to jest naprawdę? Płacę za to, czy nie?  Chyba nie muszę Ci odpowiadać na to pytanie. Sam dobrze wiesz. Płacisz Ty, płacę ja i każdy, kto kupuje towar pochodzący właśnie od tego producenta. Ten ostatni, traktuje cenę trochę jak … gumkę z majtek… może ją rozciągać i ściągać… innymi słowy… może ją zwiększać i zmniejszać. Nie rozciągnie jej tak żeby pękła (bo nic nie sprzeda) ale nie ściągnie jej też do zera bo… musi odzyskać koszty, które poniósł (to nie organizacja charytatywna). Podobnie z ceną postępują handlarze. Jeśli do tego jeszcze dodać różnorakie, kreatywne robótki ręczne, cięcie gumek, wiązanie ich razem itp., to zaraz okaże się, że cena to twór plastyczny niemalże niczym glina.

Złota myśl każdego, szanującego się handlarza mówi, że :

Rzecz jest warta tyle, ile znajdzie się ktoś, gotowy za nią zapłacić

Ponieważ są ludzie, którzy są gotowi zapłacić za przedmioty naprawdę dużo, niech nikogo nie zdziwi fakt, że sukienka w firmowym butiku potrafi kosztować równowartość kilku lub kilkunastu tysięcy złotych. Ktoś na pewno ją kupi!  Hm…

Jeśli ktoś czytał książkę autorstwa Roberto Saviano „Gomorra”, to z rodziału pt. „Angelina Jolie”  dowiedział się, jak brutalna jest rzeczywistość produkcji odzieżowej, nie gdzieś daleko w Chinach, czy Bangladeszu, tylko tutaj w Europie.

„W telewizji transmitowano uroczystość rozdania Oscarów. Angelina Jolie szła powoli po czerwonym chodniku, ubrana w przepiękny kostium z białego, gładkiego jedwabiu. Model szyty na miarę, jeden z tych, które najsławniejsi włoscy dyktatorzy mody ofiarowują wielkim gwiazdom. Ten kostium uszył Pasquale w Arzano, w zakładzie krawieckim, z szarej strefy. Powiedziano mu tylko „To pojedzie do Ameryki.”

Roberto Saviano „Gomorra”

Od razu wyjaśnię, że Pasquale pracował za 600 euro miesięcznie. Ciekawa jestem, ile kosztował kostium Angie na rynku? Dziesięciokrotność miesięcznych zarobków krawca, czy może więcej? A my jak te świstaki, wywracamy w sklepach ubrania, czytamy metki i ufff oddychamy z ulgą odczytując na nich ‚made in Italy”, a nie „made in China”, prawda?

Dryfowaliśmy, dryfowaliśmy i niespostrzeżenie wpłynęliśmy na morza biznesu odzieżowego. Po żywności, to chyba główny  element  drenujący nasze kieszenie. Świetnie o tym świadczy chociażby fakt, iż sześciu z dwudziestu najbogatszych ludzi świata to osoby związane z przemysłem odzieżowym.

Jak to więc jest, że dzisiaj moje ubrania wypełniają dwie duże szafy, a ja ciągle czuję niedosyt? Kosmetyki po brzegi wypełniają łazienkowe półki, a ja cały czas czuję „potrzebę” dokupowania nowych? To wszystko przez te SYRENY, które ogłuszają nas swoim pięknym śpiewem!!!! Przekonują, że trzeba mieć to czy tamto. Że dzięki nowej sukience, czy perfumom, poprawimy sobie humor. Że pewne rzeczy są już niemodne i trzeba się ich pozbyć! Część tych syren, pracuje niestety na zlecenie wygłodniałych SMOKÓW, o czym nierzadko zapominamy sprawdzając recenzję produktów w internecie lub oglądając kanały youtube’rów.

Ale to jeszcze niestety nie koniec bajkowych potworów. Zanim wpadniemy w paszczę smoka, do cna złupią nas piraci, oferujący szybki i tani kredycik na wszystko, o czym tylko zamarzymy.

I tym oto sposobem, z bajki zrobił się horror.

Jesteśmy opętani demonem konsumpcji. Chcemy mieć więcej i szybciej. Kupujemy mechanicznie, na zasadzie odruchów. Nie zastanawiamy się nad tym, czego nam potrzeba. Nie potrafimy właściwie definiować naszych potrzeb. Nabywamy rzeczy w nadmiernej ilości. Tylko dlatego, że coś ma przekreśloną cenę na metce, często ląduje w naszych rękach. No bo przecież szkoda było nie kupić za taką cenę, prawda? Tymczasem spece od marketingu dwoją się i troją, żeby wycisnąć z nas jak najwięcej. Czy wiesz czym jest cena, którą płacisz za dany towar? Ma wiele składowych.

Co zatem składa się na cenę danego towaru?

  • Materiał/surowiec i jego produkcja
  • Koszt wyprodukowania danej rzeczy
  • Transport i dystrybucja
  • Reklama
  • Najrozmaitsze prowizje (dla pośredników itp.)
  • Podatki (VAT – 23%, 8% lub 5%)
  • Wynagrodzenia/Zarobek (wszystkich począwszy od osób pracujących przy wytwarzaniu materiału z którego dana rzecz jest zrobiona, skończywszy na osobie która daną rzecz nam sprzedaje)

Żeby było śmieszniej, to powiem Ci, że zgodnie z raportem, opublikowanym przez Fashion Revolution, całkowity koszt „wyprodukowania” bluzki sprzedawanej za 29 euro, wynosi 12 euro (już łącznie ze wszystkimi kosztami transportu, pośredników itp.) Reszta  (17 euro) to marża sklepu. Mało tego, z tej kwoty tylko 0,18 euro trafia do szwaczy, a aż 1,20 euro do pośrednika. Smutne, prawda?

Ale jest jeszcze jeden ważna rzecz, warta zapamiętania… cena, którą płacisz za daną rzecz to coś więcej niż ta, uiszczona przy kasie… dlaczego? Ano dlatego, że:

Zakupy szczęścia nie dają. Wręcz przeciwnie. Dają tylko jego iluzję i to dosłownie na chwilę. Ile razy kupując „wymarzoną” sukienkę, widziałaś się w niej „piękniejszą i zgrabniejszą” niż jesteś? Tymczasem po powrocie do domu okazało się, że wcale nie leży tak idealnie jak myślałaś? Albo kupiłaś drogi podkład, który miał ci zagwarantować efekt photoshop’a, tymczasem ledwo wytrzymuje na twarzy dwie godziny, a do tego potrafi się nieładnie „zważyć”? Miejsce chwilowej radości zajmuje złość, żal i rozgoryczenie. Niestety, zamiast wyciągnąć wnioski na przyszłość, dalej postępujemy podobnie. Skoro dana rzecz się nie sprawdziła, kupujemy następną. I tak bez końca.

Dodatkowo, przedmioty nas ograniczają.Zabierają nam nie tylko przestrzeń ale przede wszystkim nasz drogocenny czas, który marnotrawimy na pranie, sprzątanie, odkurzanie, przestawianie, reperowanie itp. wszystkich nagromadzonych rzeczy.

No i na koniec jeszcze „least but not last” powód, o którym warto pamiętać idąc na zakupy dla poprawy nastroju – kupując bez umiaru, degradujesz środowisko, w którym żyjesz i w którym żyć będą Twoje dzieci! … ale o tym więcej kiedy indziej…

Reklamy
CENOWE BAJKI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s