JAK NIE KUPILIŚMY DZIAŁKI…

img_0892Gdy wracałam do domu, po obejrzeniu ‚swojej wymarzonej działki”, wesoło nuciłam sobie słowa piosenki  Golec uOrkiestra: „Tu na razie jest ściernisko, Ale będzie San Francisco, A tam, gdzie to kretowisko, Będzie stał mój …. DOM (w oryginale – bank)”. Wszystko się zgadzało – spokojna ale rozwijająca się okolica, dobry dojazd do miasta, niemalże wszystkie media w drodze… ideał. Działka o wymiarach ok. 23×35 metrów. Jej łączna powierzchnia wynosiła niecałe 8 arów. Wiem, że to niedużo… ale na budowę  domu spokojnie by wystarczyło (pytałam architekta). W miejscowym planie, przeznaczona pod zabudowę zagrodową. W okolicy żadnych uciążliwych obiektów (zrobiłam rekonesans i zasięgnęłam opinii tubylców:))

Poza tym, w sąsiedztwie domy zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu (no może w sumie bez przesady ale.. w okolicy stoi już kilka domów, a kilka nowych się buduje). Starych zabudowań próżno szukać (dlaczego moim zdaniem jest to wada? – ze względu na sposób ogrzewania „wiekowych chałup” zimą). Niedaleko szkoła, przychodnia… i przystanek autobusowy (gdyby samochód odmówił posłuszeństwa). Cena? Całkiem przystępna.

Co więc poszło nie tak?

Gdy kupujemy działkę, warto sprawdzić pewne rzeczy. W pierwszej kolejności warto popytać sąsiadów (wypytać o historię działki, sąsiedztwo itp.) Może się to wydawać zbyteczne ale… ja na przykład wiem, gdzie w „mojej okolicy” sprzedawane są działki, które niegdyś stanowiły dzikie wysypisko śmieci… chcielibyście tam postawić swój wymarzony dom? Wiem też, gdzie sprzedaje się działki po odkrywkowej kopalni piachu. Nawieziono tam cale tony gruzu i ziemi, a teraz takie „piękne” działeczki są na sprzedaż i to wcale nie w okazyjnej cenie.

Poza tym, na wsi, trzeba uważać na wszelkie obiekty psujące powietrze typu chlewnie, kurniki itp. Szczególnie miejcie się na baczności zimą bo zazwyczaj są szczelnie pozamykane i nic nie czuć… ale latem… zaczyna się wietrzenie i … smród jakich mało. Tutaj nie było takiego problemu. Działki wykorzystywane były rolniczo i dopiero niedawno nastąpiło ich przekształcenie na budowlane. W pobliżu nie było żadnych zabudowań zagrodowych.

W mieście zaś warto rozejrzeć się dookoła i sprawdzić czy w pobliżu nie są prowadzone jakieś uciążliwe usługi itp.

Będąc w terenie, zwróćcie także uwagę na roślinność. Serio. Stare zadrzewienia (nie daj Boże pomniki przyrody), gatunki chronione roślin lub zwierząt i może być ciężko otrzymać pozwolenie na budowę.

Co po tym jak rozeznamy się w terenie? Udajemy się do urzędu gminy/miasta i sprawdzamy:

czy jest miejscowy plan, a jeśli tak to jaki status ma działka, co można na niej wybudować  (ilość pięter, kąt nachylenia dachu, ograniczenia co do koloru dachówki czy elewacji itp., minimalna odległość od sąsiada itp.) itd.

jakie są kierunki rozwoju gminy/miasta ujęte w planie wieloletnim (czy gdzieś w okolicy nie planuje się budowy obiektów uciążliwych typu – oczyszczalnia ścieków, spalarnia odpadów itp.), czy nie planuje się budowy lub rozbudowy dróg, sieci wod.-kan. itd. Dlaczego? Bo może się okazać, że zanim postawicie swój wymarzony dom gmina/miasto zabierze wam kawałek działki pod drogę lub pod sieci uniemożliwiając tym samym budowę w ogóle. I tak właśnie stało się w naszym przypadku. Plan wieloletni (zresztą już nieaktualny) wspomina o rozbudowie drogi gminnej (poszerzeniu z 6m do 12m). Na wstępie otrzymałam więc informację, że lepiej by było ogrodzenie od razu postawić w odpowiedniej odległości od osi jezdni, a dom będę musiała odsunąć na 8-15m. No i teraz konia z rzędem temu, kto mi powie, czy na 8 czy na 15? Bo w przypadku działki o długości 35m ma to niebagatelne znaczenie (biorąc pod uwagę fakt, że z ośmioarowej działki  stracę jeszcze dodatkowo co najmniej 66m kwadratowych powierzchni). W gminie też nie wiedzieli, jak takowy zapis interpretować. Zapewniono mnie, że tą wartość wypośrodkują i pozwolą się odsunąć „tylko” 11 m od osi jezdni. No cóż. A jeśli zmienią zdanie? To już mój problem.Dodatkowo, w odlegości ok 80-100 m od działki płynie mały, niepozorny ciek bez nazwy. A moim zdaniem na jakąś nazwę jak najbardziej zasługuje, bo w miejscowości położonej jakiś kilometr od tej „mojej działki”, kilka razy już nieźle narozrabiał występując z koryta. Niby wszyscy uspokajają, że to daleko a działka jest na lekkim wzniesieniu, ale… czerwona lampka w głowie zapaliła się na dobre.

Co jeszcze warto sprawdzić przed zakupem działki?

rodzaj gruntu, na jakim zamierzamy posadowić nasz dom. Podobno najgorsze do budowy domu to gleby piaszczyste i gliniaste, a torfy, piaski próchnicze i namuły to już podobno w ogóle kosmos i budowa może się okazać niemożliwa (więcej tutaj).

no i oczywiście stan formalno-prawny działki ale o tym  rozpisywać się nie będę (czy działka ma księgę wieczystą, czy nie ma w niej ujętych obciążeń, czy sprzedaje nam ją faktyczny właściciel itp.).

Także zakup działki to naprawdę wcale nie tak prosta sprawa, jakby się mogło wydawać. Szczególnie jeśli chcemy „ulokować” w niej oszczędności naszego życia. Warto więc się dobrze zastanowić i dokładnie przyjrzeć ziemi, którą chcemy nabyć. Może się okazać, że wcale nie jest taka złota, jak to ją nam sprzedawca zachwala.

Reklamy
JAK NIE KUPILIŚMY DZIAŁKI…

2 uwagi do wpisu “JAK NIE KUPILIŚMY DZIAŁKI…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s