BIEDA „AŻ PISZCZY” CZYLI BIEDA PO POLSKU.

pop-2

Przeczytałam wczoraj, przygotowany i opublikowany przez szlachetną paczkę, raport o biedzie w Polsce. Powiem wam szczerze, że przez pół nocy nie mogłam zmrużyć oczu (a przy małym dziecku, jak cenną walutą jest sen, wiedzą tylko mamy takich urwisów nie-śpiochów, jak mój).

No więc, moi drodzy, czy wiedzieliście:

    • Że 15% rodzin dotkniętych chorobą lub niepełnosprawnością, musi przeżyć za mniej niż 1,6 zł/na osobę dziennie, co druga z nich obciążona jest pożyczką/kredytem i innymi zobowiązaniami finansowymi. Serio. Za mniej niż jeden złoty sześćdziesiąt gorszy. Przy trzyosobowej rodzinie to niecałe 5 zł na dzień. Na co to wystarczy? Na chleb i mleko?
    • W trochę „lepszej” sytuacji są seniorzy, bo co trzeci z nich dysponuje kwotą… „aż” 7 złotych na dzień? No i „tylko” 40% seniorów posiada jakieś zobowiązania kredytowe?
    • Jedna na pięć rodzin wielodzietnych musi pomieścić się  tylko w jednym pokoju? A jedna na sześć takich rodzin nie posiada w mieszkaniu/domu łazienki?
    • Łazienki nie posiada również co trzeci polski senior a na leki wydaje ponad jedną piątą swoich dochodów?
    • W bardzo ciężkiej sytuacji znajdują się rodzice samotnie wychowujący dzieci, osoby opuszczające domy dziecka, domy samotnej matki lub ludzie, którzy próbują wyjść z bezdomności? Pozbawieni właściwie jakiejkolwiek pomocy, pogrążeni w biedzie i rozpaczy nie widzą dla siebie żadnego ratunku i często również popadają w spiralę zadłużenia?
    • Ciężko jest również osobom uczącym się, a pochodzącym z biednych rodzin. Utrzymują się ze stypendiów socjalnych, pracy własnej i kredytów studenckich?
    • 13% rodziców samotnie wychowujących dzieci, nie stać na zakup zimowego okrycia i obuwia dla dzieci?

Ludzie ci mają tak proste i przyziemne marzenia, że aż ciężko w to uwierzyć, że ktoś może marzyć o metalowym wiadrze do nabierania wody ze studni, mydle, kościach na zupę, czy obrusie na świąteczny stół.

A my? Często zapominamy o tym, że obok nas żyją ludzie, którym nie starcza na życie, na rachunki, na tą codzienną porcję chleba. Pochłonięci własnymi sprawami, nie dostrzegamy otaczającej nas biedy i ubóstwa. Sama, kiedy ostatnio publikowałam posta, w którym dumnie pisałam wam, jak łatwo mi przyszło zrezygnować z codziennego zakupu  drożdżówki (za 2,6 zł) i zaoszczędzić w ten sposób kilkaset złotych w ciągu roku, nie sądziłam że moja drożdżówka to więcej niż dniówka przypadająca na jedną osobę, w co szóstej, dotkniętej chorobą lub niepełnosprawnością, polskiej rodzinie! Te statystyki są wręcz porażające!

Dlatego, jeszcze raz, każdego namawiam do oszczędzania. Do systematycznego odkładania pieniędzy, szczególnie jeśli takie możliwości istnieją. Zanim całą pensję przepuścimy na hulaszczy tryb życia, zastanówmy się przez chwilę, czy mielibyśmy z czego żyć, gdybyśmy nagle stracili pracę? Gdybyśmy my, lub ktoś z naszych bliskich ciężko zachorował? Wiem, że w czasie dobrobytu, takie myśli rzadko przychodzą nam do głowy a jednak… los bywa okrutnie przewrotny. Oszczędzajmy więc. Szanujmy to, co mamy. Nie wyrzucajmy jedzenia. I co najważniejsze, nie odwracajmy oczu od biedy. Pomagajmy.

Reklamy
BIEDA „AŻ PISZCZY” CZYLI BIEDA PO POLSKU.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s