ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI

t-2

Zawsze, gdy mam ochotę kupić coś w okazyjnej cenie, wiecie – za tzw. „grosze” przychodzi mi do głowy taka oto myśl „oj tam, przecież to tylko złotówka/dwie/trzy itp.” W taki właśnie sposób, przypomina o sobie moje stare, rozrzutne – ja.  Moje nowe i oszczędne ja – mówi wtedy – „Tylko złotówka? Przy zakupie kilku takich rzeczy to już kilka złotych. W skali roku zrobi się z tego złotych kilkadziesiąt a może i nawet kilkaset? Za kilkaset złotych kupiłabyś sobie coś porządnego, a nie taką kolejną pierdółkę”. No właśnie.  Bo nawet drobne kwoty, odkładane systematycznie potrafią się uzbierać w ładną sumkę. Jeśli sobie tego nie uświadomimy, to właśnie przez takie małe wydatki, pieniądze przeciekają nam przez palce jak woda… kap, kap, kap… stówka, za stówką „wypływa” z portfela. Zanim się człowiek zorientuje – na koncie nie ma już połowy pensji.

Tymczasem, jak to stare porzekadło mówi: „ziarnko do ziarnka aż zbierze się miarka”. Oszczędzajmy więc każdego dnia. Dosłownie. Nawet niewielkie kwoty. Codziennie odłożona złotówka, da nam oszczędności na poziomie ok 30/31 zł w miesiącu i ok 365 zł w roku. Niby niewiele, ale już coś. Po 10 latach będzie to już 3650 zł, a po 20 dwa razy tyle. I to tylko przy oszczędzaniu jednej złotówki dziennie. Oczywiście ja namawiam do oszczędzania większych kwot, ale ważne żeby zacząć od czegokolwiek. Jeśli możesz zrezygnować z  batonika, którego codziennie sobie kupujesz czekając na autobus – to super! A może zrezygnujesz z kupna biletu autobusowego bo do pracy masz tylko dwa przystanki i spokojnie możesz przebyć ten dystans na własnych nogach? Nieważne co to będzie, ważne że dzięki jednej rzeczy, z której zrezygnujesz właśnie dzisiaj (a na którą to wydajesz pieniądze bardzo często),  zaczniesz zbierać swój kapitał na przyszłość. Tak właśnie KAPITAŁ NA PRZYSZŁOŚĆ, bo nim są oszczędności, które w ten prosty sposób i właściwie bez większego wysiłku generujesz.

Szybko zorientujesz się, że nie jest to wcale takie wielkie wyrzeczenie i sam zaczniesz się zastanawiać, na co jeszcze wydajesz, a co jest ci tak naprawdę zbędne (jak odróżniać potrzeby od zachcianek). Dodatkowo, te „pożeracze” zarobków, najłatwiej będzie ci wyśledzić prowadząc miesięczny budżet domowy.

Jeśli w swym budżetowaniu będziesz sumienny, szybko wychwycisz sumy, które ci przeciekają przez place. Pewnie się zdziwisz, ile pieniędzy trwonisz w nieprzemyślany sposób.

Na co ja wydawałam i ile mi to dało oszczędności? Poniżej dwa banalne przykłady:

  • Codziennie, w lokalnej piekarni, kupowałam sobie drożdżówkę z budyniem i rodzynkami – koszt 2,60 zł.  Miesięcznie wydawałam na to ok. 70 zł! Po roku, gdybym wcześniej nie zrezygnowała ze swojego nawyku, straciłabym ok 840 zł! I to tylko kupując jedną drożdżówkę dziennie!
  • Miesięcznie,na popularne magazyny kobiece, potrafiłam wydać ok 25 zł (a bywało, że i więcej).  Żeby zminimalizować koszty, ale nie odbierać sobie też zupełnie przyjemności czytania, wybrałam jeden tytuł, który zaprenumerowałam.  Kosztowało mnie to niecałe 50 zł (przy prenumeracie rocznej, w promocyjnej cenie). W skali roku, dzięki temu oszczędzam ok 250zł.

Prosta rezygnacja, z dwóch nawyków, dała mi oszczędności w wysokości ok 1100 zł w skali roku! To już jest coś, nieprawdaż? Po 10 latach to będzie już 11 000 zł! I pomyśleć, że to tylko koszt codziennej drożdżówki i kilku gazet miesięcznie. Niebywałe, prawda?

Oczywiście nie namawiam do rezygnacji ze wszystkich przyjemności, bo moim skromnym zdaniem, w oszczędzaniu nie chodzi o to żeby, brzydko mówiąc – dziadować!  Jak widzicie, w dalszym ciągu kupuję czasopisma (a w zasadzie tylko jeden tytuł i to w prenumeracie), a od czasu do czasu pozwolę sobie i na drożdżówkę. Nie są to już jednak moje wydatki stałe, rutynowe. A o tym, że takie były, uświadomiłam sobie właśnie budżetując  codzienne wydatki.

Was też do tego zachęcam!  I do pomnażania swoich oszczędności w ten oto banalny sposób. Pamiętajcie – drobne kwoty potrafią wygenerować całkiem ładne oszczędności!

Advertisements
ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI

4 uwagi do wpisu “ZIARNKO DO ZIARNKA… CZYLI JAK DROBNE KWOTY GENERUJĄ WCALE NIEMAŁE OSZCZĘDNOŚCI

  1. Ciężko odzwyczaić się od swoich ulubionych przekąsek, ale to prawda, warto. Każda z tych rzeczy w przeliczeniu na dłuższy okres może stać się motywacją do oszczędzania. 🙂

    ————————————
    oazja.wordpress.com

    Lubię to

  2. Zgadza się. Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego jak dużo pieniędzy ucieka im przez palce na takie niewinne, drobne zachcianki. 2 zł na ciasteczko, 1,5 zł na gumy itp. Taka wydana dwójka to przecież żaden pieniądz. Niestety takie małe wydatki sumują się rocznie do ogromnych sum. Dlatego ważne jest prowadzenie budżetu i spisywanie wydatkow. Dzieki temu mamy wgląd w to na co dokładnie wydajemy nasze pieniądze, a to z kolei może przyczynić się do zatrzymania ich niekntrolowanego wycieku z portfela.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s